niedziela, 20 października 2013

Chwila przerwy i tłumaczeń

Cześć wszystkim! Dziś kilka słów o mojej ostatniej nieobecności. Spowodowana jest ona niewielkimi problemami zdrowotnymi oraz zmianą kierunku studiów na nieco cięższy niż rok temu ;P Nie ma co się rozpisywać ^^"
Najbliższy post powinien ukazać się w okolicy długiego weekendu ;)

Przepraszam Was mocno i dziękuję za cierpliwość <3

Lady Snow

niedziela, 8 września 2013

Ostatnie nowości zakupowe + francuz z niebieskimi pasami ;)

Hej! Ostatnio zrobiłam dość spore zakupy włosowe do domu dla moich dwóch mega długowłosych sióstr oraz przy okazji zgarnęłam coś dla siebie ;) Do tego małe co nieco z Sephory. Pokażę też zdjęcia mojego niezbyt udanego francuza oraz ostatnio ukręcone serum z żyworódki tym razem w wersji do twarzy. Zrobiłam je przy okazji, gdy wyciskałam świeżą porcję soku do wcierki i wyszło tyle, że zrobiłam serum dla mamy, siostry oraz siebie ;)

Na początek zakupy z allegro. Zrobiłam je w typowo "hurtowym" sklepie, gdzie m.in za Kallos Latte zapłaciłam około 9 zł z 1l, dwa małe Kallosy w okolicach 5 zł, tak samo jak Scandic Repair i Banana Mask. Lady Spa kosztowała około 12zł, podobnie jak serum na końcówki tej samej firmy. Najdroższe były ampułki Placent Activ z wyciągiem z łożyska, które kosztowały około 30 zł, które na razie poleżą ponieważ zniwelowałam już wzmożone wypadanie włosów. Będę je trzymać na czas kryzysu ^^

Przy ostatniej wizycie w Sephorze do koszyczka wpadł szampon Pat&Rub Wzmacniający oraz puder Korres o całkiem przyjemnym składzie. Ostatnio przerzuciłam się z transparentach pudrów na kolorowe i ten bardzo łanie wykańcza makijaż oraz nie daje efektu maski. Nie jest to też typowy płaski mat. Wybrałam najjaśniejszy odcień i całkiem ładnie wpasowuje się do mojego naturalnego koloru. Co do szamponu to trochę wykorzystałam dobry humor rodzicielki, ale więcej go raczej nie kupię, ma super skład, ale strasznie wodnistą konsystencję i pieni się tak sobie. 

Serum z żyworódki do twarzy zrobiłam tak samo jak wcierkę z tym że alkohol zastąpiłam gliceryną. Przepis jednak nie jest idealny, bo jak wiadomo gliceryna lepi się na skórze, także pracuje nad ulepszeniem receptury. Dodałam około 2 ml kwasu HA 1% oraz około 1ml aloesu zatężonego i efekt lepienia trochę zmalał. Jednak nadal jest lekko wyczuwalny. Jak opracuję dobrą recepturę i przetestuje ją na sobie to dam znać ;)
I na koniec własnoręcznie (dlatego tak niezdarnie) wykonany francuz ;) Flesz oczywiście gubi niebieskie pasma, ale w świetle słonecznym wygląda to naprawdę fajnie ;) Gdyby tylko zrobienie takiej fryzury nie zajmowało mi 30 min i nie wymagało 5 prób, aby wyszedł jako taki efekt ;P


Pozdrawiam Was serdecznie ;)
Lady Snow

czwartek, 5 września 2013

Jak zahamowałam wypadanie włosów? - Suplement Solgar Włosy, skóra, paznokcie ;)


Hej wszystkim! Dziś krótko o genialny suplemencie, który zobaczyłam na nieocenionym blogu Aliny Rose ;)
Mowa oczywiście o suplemencie Solgar - Włosy, skóra, paznokcie ;)
Po niezbyt zachęcających rezultatach z Humavitem klik klik postanowiłam zainwestować w coś lepszego. Solgar zbiera same zachęcające opinie, także nic tylko brać. Jedynym minusem jest cena - suplement kosztuje około 60zł, a wystarczy tylko na miesiąc intensywnej kuracji (2 tabletki dziennie) choć można wybrać opcję 1 tabletki dziennie.


W moim przypadku postawiłam na kurację uderzeniową i przez pierwszy miesiąc brałam po 2 tabletki dziennie. Jak zwykle postawiłam słoiczek w widocznym miejscu w kuchni, także z regularnością nie miałam żadnych problemów ;)

Jeśli chodzi o  stronę praktyczną to w ciemnym słoiczku otrzymujemy 60 tabletek. Są one dość spore, ale łatwe do przyjmowania. Nie mają mocnego zapachu, choć jak już ktoś chce powąchać to nie zostanie zaskoczony miłą wonią ;)

Teraz trochę tego najciekawszego - czyli rezultaty. Po miesiącu zaobserwowałam znacznie mniej wypadających włosów. Wcześniej wystarczało przeczesać ręką włosy by na mojej dłoni znalazły się 3-4. Nie mówiąc już o myciu, które było koszmarem, a około 150 włosów to była norma ;/
Teraz przy przeczesaniu suchych włosów ręką nie wypada nic, a podczas mycia jest to standardowa ilość włosów w zależności czy pamiętam żeby je rozczesać przed myciem, czy nie ;)


Nie mierzyłam włosów, a szkoda bo wydaję mi się, że suplement przyspieszył odrobinę przyrost miesięczny. W ogóle odkąd nie przejmuje się już tak zapuszczaniem włosów, wydaję mi się że szybciej rosną ;) Pewnie nie wyczuwają presji ;P

Oprócz tego włosy są mocniejsze i zdrowsze ;) Nie łamią się tak bardzo. Nawet farbowana strona włosów nie narzeka ^^


Zauważyłam również wzmocnienie paznokci, teraz praktycznie bez wysiłku mogę zapuścić nieco dłuższe pazury nie bojąc się o rozdwajanie i tego typu dziadostwo.

Jeśli chodzi o stan cery to nie zauważyłam większej poprawy, cera jest w normie czasem coś wyskoczy, czasem jest w świetnym stanie (to się zdarza najczęściej jak siedzę w domu i nie mam żadnych planów ;P ) A przed okresem jak zwykle grymasi, także tutaj szału nie ma ;)


Kupiłam kolejne opakowanie i teraz staram się przyjmować 1 tabletkę dziennie przez 2 miesiące. Wtedy zakończę kurację Solgarem i jeśli zaobserwuje jakieś zmiany to podzielę się wrażeniami.

Macie swoje ulubione suplementy? 

środa, 4 września 2013

Niebieskie włosy po raz drugi + zdjęcia po mieszance Biovax i Artiste ;)


Hej! Dziś po krótkiej przerwie notka o kolejnym farbowaniu, a raczej dwóch farbowaniach Allwavesem (F555) na niebiesko. W poprzedniej notce klik klik opisywałam przygody z pierwszym farbowaniem granatowym mixtonem i patrząc z perspektywy czasu łatwo dostrzec, że efekty Allwaves są o niebo lepsze, jeśli chodzi o uzyskany kolor i jego intensywność oraz jaskrawość.

Na początku jak zwykle rozjaśniłam włosy kąpielą rozjaśniającą. Na rozjaśnione włosy fryzjerka położyła farbę wymieszaną z utleniaczem 6%, do całej mieszanki dołożyła trochę (jakieś 1,5 łyżki) ciepłej wody, co wg mnie nie było zbyt fortunną decyzją, bo choć kolor wyszedł piękny, to zmył się po półtorej tygodnia ;/ Tutaj kilka zdjęć jak prezentował się na początku oraz jak paskudnie się zmył.

Na zdjęciach interwencja słodziaśnych buziek by zakryć mój nieogar ;P


I po kilku praniach ;) Upięte jeszcze jakoś się prezentują...

...ale rozpuszczone to tragedia. Siano i zgroza. Niedobitki niebieskiego zostały przy głowie.


Dlatego też gdy przyszły moje dwa kolejne opakowania farby Allwaves postawiłam zaangażować do farbowania moją kuzynkę. Nie chciało mi się znów bawić z wizytą u fryzjera (poza tym nie podobało mi się mieszanie farby z wodą) no i cięcie po kosztach ;) Kuzynka wiedziała co i jak bo już miała doświadczenie z farbowaniem moich kudełków, także przystąpiłyśmy do farbowania. Poszła cała tubka farby 100ml plus jakieś 60-70ml utleniacza 6%. Trzymałam to wszystko około 40 minut. I oto efekty. 

światło dzienne - włosy rozczesane

sztuczne światło - włosy ułożone na kremie do stylizacji Artiste (różowy)



 z fleszem - włosy rozczesane, na dzień przed myciem


Warkoczyki ;) 
Oraz obiecane Wam zdjęcie włosów po mieszance Biovaxu z proteinową Artiste (zdjęcie w świetle dziennym przy oknie, włosy trochę odciśnięte po koczku nocnym ;)


Uff i to tyle jeśli chodzi o osiągnięcie wymarzonego koloru. Jak na razie jestem po dwóch myciach i farba nieźle się trzyma. Są oczywiście pasma, których farba nie złapała, ale nie można mieć wszystkiego ;P 
Mam jeszcze jedną tubkę w zapasie, a potem mam zamiar przerzucić się na farby Elumen klik klik, które mają obłędne kolory jak i cenę ;) Polecam obejrzeć ten filmik klik klik, dziewczynie wychodzą genialne włosy ;) 

Jeśli chodzi o kondycję włosów to muszę bardziej zadbać o pofarbowane części (tj. spodnia strona włosów i grzywka), bo reszta trzyma się jak trzymała ;)

Co myślicie o tej rundzie farbowania? Jak wam się podoba kolor?

czwartek, 29 sierpnia 2013

Biovax + różowa Artiste = szczęśliwe włoski ;)

Hej! Dziś krótko o moim ostatnim małym, niegroźnym mieszaniu. Moje włosy ostatnio mają swoje humorki (ostatnie rozjaśnianie plus farbowanie na niebiesko) i chciałam je dopieścić proteinowo i nawilżeniowo jakkolwiek to ostatnie brzmi ;)
Różowa Artiste (KWC) stała na wannie, więc pomyślałam skoro to idealna baza i dodatek do wszelkiego rodzaju maseczek (zarówno gotowych jak i robionych) to dlaczego nie wymieszać ją z Biovaxem Naturalne Oleje (KWC), który czasem potrafi nieźle obciążyć, a włosy i tak są bez efektu wow.
Wymieszałam dwie czubate łyżeczki (po jednej z każdego specyfiku) i nałożyłam pod czepek oraz ręcznik na ponad godzinę, bardzo obawiając się obciążenia i innych niespodzianek.

Na szczęście po zmyciu mieszanki i naturalnym wyschnięciu włosów ukazały mi się gładkie, nawilżone, dociążone, ale bez jakichkolwiek oznak obciążenia włoski ;) Yeah! Mission succed!

Mieszacie tak czasem tylko na czuja? ;) 

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Znalezione na youtube: "Przepisy DIY których nie powinnaś nigdy próbować"

Hej! Dziś post na szybko. Chciałam się z Wami podzielić filmikiem, który niedawno zobaczyłam na tumblru, a sam tytuł zaintrygował mnie bardzo ;) Dziewczyna zna się na rzeczy (jest 'esthetician' nie bardzo mogłam znaleźć tłumaczenia tego słowa w sieci, ale wydaję mi się że jest to coś w stylu licencjonowanego kosmetologa <klik>) i ma więcej interesujących filmów, także polecam jej kanał ;) Szczerze mówiąc do niedawna stosowałam niektóre z niepolecanych przepisów, ale teraz będę się wystrzegać.



Mówi o unikaniu takich składników w recepturach jak:
- cytryny jako dodatku maseczki lub peelingu,
- sodzie oczyszczonej jako peelingu enzymatycznego,
- pasty do zębów na niespodzianki,
- olejku z lawendy na twarz,
- ocet jabłkowy jako tonik,
- oliwa z oliwek i olej kokosowy jako nawilżacz na twarz,
- olejek miętowy (eteryczny) jako dodatek do masek/kremów na twarz,
- generalnie nie nakładanie olejków eterycznych na twarz (jako dodatek, bo solo to chyba każdy wie że nie można ;),

Większość z tego na szczęście nie stosuję, ale teraz będę uważać ;)

Znacie jakieś inne "niedobre" składniki dla naszej cery? Co myślicie o tym filmiku?

niedziela, 25 sierpnia 2013

[Recenzja] Biochemia Urody - Peeling enzymatyczny EKO


Cześć! Dziś recenzja świetnego enzymatycznego peelingu z Biochemii Urody, który kupiłam licząc na godnego i tańszego zamiennika Ginvery. Podołał zadaniu? Zobaczcie niżej :) 
Jeszcze taka uwaga, oceniam starą wersję peelingu z serwatką mleczną, niedawno producent zmienił ją na mączkę ryżową, ze względu na nieprzyjemny zapach peelingu ;P 

Jak opisuje go producent
Tekstu jest sporo, także podaję link dla ciekawych <tutaj>. A w skrócie peeling delikatnie oczyszcza, wygładza, zmiękcza, rozpuszcza martwy zrogowaciały naskórek, wspomaga rozjaśnianie przebarwień, przyspiesza gojenie i działa przeciwzapalnie, nawilża i łagodzi podrażniania. Pełni również rolę maseczki - odżywia i wygładza. Przeznaczona do każdego typu cery.

Użycie
Najczęściej używam po kąpieli, kiedy skóra jest odpowiednio przygotowana i oczyszczona delikatnym żelem, mieszam maseczkę z kwasem hialuronowym lub wodą (nie kranówką) np. jedną łyżeczkę (dołączona do zestawu) i kilka krople wody. Mieszam do powstania gęstej papki i nakładam na 10-15 min.
Wydajność
Niezła, ale mogło by być lepiej. Jedno opakowanie wystarczy na około 10-15 użyć.
Konsystencja i zapach
A fuj, śmierdzi to okropnie, zepsutym mlekiem ;P Co na szczecie teraz zostało zmienione ;) Konsystencja bardzo aksamitna, po zmieszaniu z wodą zmienia się w gładką pastę.

Opakowanie
Typowy dla BU niski, biały słoiczek, nie mogę nic zarzucić. Do zestawu dołączona jest plastykowa łyżeczka. W opakowaniu mamy 125ml/41g produktu.
Skład
Niestety nie skopiowałam starego składu, a na stronie producenta jest podany nowy. Jednak nie było tam żadnych niepotrzebnych składników (tak jak w obecnym) tylko baza, którą była serwatka mleczna oraz enzymy. Na pewno było coś jeszcze, niestety nie mam pamięci Mike'a Ross'a z Suits ;P

Działanie
PLUSY
- genialnie wygładza
- rozjaśnia cerę
- zwęża pory
- rzeczywiście rozjaśnia przebarwienia 
- jest delikatny
- skóra jest miękka i gładka
- cera jest uspokojona
- nie "rusza" naczynek

MINUSY
- aktualnie nie ma, kiedyś minusem był zapach ;)

+/- dla niektórych problemem może być potrzeba przygotowania peelingu, ja tam akurat lubię mieszać ;)


Cena i dostępność
Dostępny tylko w sklepie Biochemii Urody klik, 41g kosztuje 15,50 zł, wg mnie cena jest bardzo przystępna.

Podsumowanie
Peeling prawie idealny ;) Jedyne czego mu brakuje w porównaniu do Ginvery to taka charakterystyczna miękkość twarzy jak u dziecka po użyciu zielonego żelu ;) Ale bez tego też można przeżyć ;) Przy następnych zakupach na BU na pewno wpadnie do koszyka razem z olejkiem myjącym, o którym za niedługo ;)
6/6

Lubicie produkty z Biochemii Urody? Macie sowich faworytów?

środa, 21 sierpnia 2013

Wyniki Mini Rozdania ;)


Hej! Dziś wyniki małego koreańskiego rozdania ;) Zanim podam zwycięzcę chcę podziękować wszystkim, którzy wykazali zainteresowanie i wzięli udział ;)

Tam tam tam! Z radością ogłaszam, że zwycięzcą jest...

silver


Serdecznie gratuluję i czekam na adres do wysyłki ;) Jeśli w ciągu 3 dni nic do mnie nie przybędzie powtórzę losowanie. 

Mój mail znajduje się w zakładce "Kontakt" 

Pozdrawiam gorąco :)
Lady Snow
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...