sobota, 6 kwietnia 2013

Akcje, w których biorę udział

Hej! Dziś w ramach ogarnięcia się i uporządkowania post o akcjach, w których biorę udział, do których niedawno się przyłączyłam.

Pierwsza akcja, do której przyłączyłam się kilka dni temu to akcja 'Piję na zdrowie!' organizowana przez Puszysławę z bloga puszyslawa ;) Akcja niby prosta, ale motywująca by codziennie wypijać tyle płynów ile powinnam ;) Dzięki temu będziemy mieć piękną cerę, więcej energii, nasz organizm będzie lepiej przyswajać wartościowe składniki i tak dalej... ;)



Najważniejsze zasady akcji

1. Rano, zaraz o wstaniu z łóżka wypijamy szklankę wody. Przegotowanej lub mineralnej niegazowanej z sokiem z cytryny.
 
2. Dbamy o to, żeby w ciągu dnia wypić 4-6 szklanek płynów. Najlepiej w porcjach po pół szklanki.
 
3. Nie liczą się żadne napoje gazowane, ani niegazowane słodzone - np. herbaty lub napoje owocowe, wody smakowe, a także herbata posłodzona białym cukrem :) Ani nic zawierającego etanol.
 
4. Zwracajmy uwagę na skład - w nektarach i niektórych sokach może znajdować się cała cukierniczka białego cukru!
 
5. Co możemy pić? Wodę mineralną! Soki, herbaty, zioła i zapewne mnóstwo innych.
 
6. Akcja trwa co najmniej dwa miesiące od chwili przyłączenia się do niej. Ja wprowadzam w życie na stałe.

Akcje zaczynam od powrotu do Krakowa, czyli od jutra ;) 

Co ranek będę wypijać - 1 szklankę wody z kilkoma kroplami cytryny,
W ciągu dnia - zielona herbata (na ciepło i na zimno - domowa), woda niegazowana, zwykła herbata, ziołowe herbaty - skrzyp, pokrzywa, rumianek, soki,

Będę starał unikać się napojów sztucznie słodzonych oraz gazowanych. Jestem studentem, więc nie mogę obiecać wstrzemięźliwości w spożywaniu alkoholi ;P 

Generalnie będę się starała wypijać codziennie 1,5l płynów ;)

Kolejna akcja to coś dla moich mięśni, które ostatnio (tzn. liceum i teraz studia) mają ze mną dobrze, bo nic już nie trenuję, tylko się lenię ;) Od czasu do czasu poskaczę na DDR, czy biegam na autobus i to raczej większość moich ćwiczeń. W lecie dochodzi do tego basen raz na jakiś czas.


Także, gdy zobaczyłam akcję 'Squats Challenge' organizowaną przez Bambusowy Raj wiedziałam, że na pewno się do niej przyłączę ;) Akcja polega na codziennym robieniu przysiadów (ich poprawna forma pokazana jest na filmiku), przez 20 dni sukcesywnie zwiększamy ilość przysiadów, aż dojdziemy do 100 ;) 
Wczoraj zrobiłam swoje pierwsze 5 (no może trochę więcej, bo nie byłam pewna czy wykonuję je poprawnie) i już czułam swoje łydki ;) 

 
I na koniec akcja, w której borę udział już od dłuższego czasu z lepszym i gorszym rezultatem, czyli '20 tygodni wyzwań' organizowana przez A. z naturallywavyhair
W akcji mamy rozpisane 20 tygodni i na każdy tydzień są "zbanowane" rzeczy typu słodycze, fast food, napoje gazowane, chipsy itp. ;) 
Czasami się złamię i zjem coś słodkiego, albo skoczę do jakiegoś fast food'a, a potem czuję się fatalnie, że nie dałam radę i tak w kółko ;) 
Jak dla mnie akcja jest świetna , bo i tak powstrzymuje mnie przed częstymi zakupami niezdrowego żarcia, czy jedzeniu junk food'ów ;)

Aktualnie to wszystkie akcje, w których biorę udział ;) Mam nadzieję, że wytrwam i będę zadowolona z rezultatów ;)

Pozdrawiam ;)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Metoda OMO

Dziś słów kilka o popularnej wśród włosomaniaczek metodzie mycia włosów, czyli OMO :) W nastroju sucharów stwierdzam, że nowa nazwa tej metody może brzmieć OMG, bo taki jest po niej efekt na moich włosach. W pozytywnym sensie oczywiście ;)

Dla motywacji: Eddie Shin z Aziatix i jego boskie włosy ^-^

O - Odżywka M - Mycie O - Odżywka

Na pierwszy ogień idzie odżywka z którą się nie bardzo lubimy, bądź która nie robi zbyt wiele na naszych włosach. U mnie jest to np. balsam do włosów z Green Pharmacy lub Kallos (nie żebym jej nie lubiła, ale jest jej dużo, więc można i tak ;).
Jako pierwsze O można wykorzystać także olej. Jako że jestem w domu rodzinnym, korzystam ze znalezionej przypadkowo oliwki z oliwą z oliwek z Kolastyny, jej skład jest krótki i zawiera parafinę, jednak sprawuje się całkiem przyzwoicie. U siebie stosuję zazwyczaj olej kokosowy, migdałowy lub serum dla leniwych wg Anwen bądź według wizażowych przepisów.

Teraz czas na M, czyli mycie skóry głowy szamponem, nie musimy szorować całych włosów (no chyba, że mamy olej, wtedy tak dla pewności można ;) Piana podczas płukania poradzi sobie z nadmiarem odzywki.

Kolejne O to odżywka lub lekka maska, którą używamy zazwyczaj po myciu. Możemy także pominąć ten punkt i użyć odżywki b/s lub jeśli nasze włosy mają okres "przyklapu" spłukać także odżywkę b/s.

No i to cała filozofia metody OMO ;)

Moje włosy ją uwielbiają ;) Zwłaszcza gdy mają porą suchą, czyli puszą się i są sianowate. Po kilku takich myciach nabierają sprężystości i wracają do życia.

W przypadku długich włosów trzeba pamiętać, żeby nie zmywać odżywki z pierwszego O z całej długości, ponieważ metoda nie przyniesie rezultatów. Nadmiar spłynie z szamponem, ale to co trzeba pozostanie ;)
Włosy krótkie lub za ramiona można umyć "bezwiednie" w całości, bo szampon i tak rozlezie się po całej długości ;) Wiem z doświadczenia -.-"

W porównaniu do samego mycia odżywką metoda OMO raczej nie sprawi, że włosy będą przeciążone, czy przetłuszczające się, więc może być to dobra alternatywa dla tych, którzy nie lubią powierzać włosów samej odżywce ;)

A dla Was, czy metoda OMO też daje efekt OMG? (ale dziś mam suchar time ;)

Na koniec coś dla marvelowskich fanów ;D W trakcie czekania na Iron Men'a 3 coś z włosowej beczki ;)


Pozdrawiam ;)

środa, 3 kwietnia 2013

Azjatyckie inspiracje - Ga In z Brown Eyed Girl

Dziś do głowy wpadł mi pomysł na nową serię na blogu - Azjatyckie Inspiracje, czyli rzeczy lub osoby, które stanowią dla mnie inspiracje, a które pochodzą z okolic Dalekiego Wschodu. Mając na myśli Azję myślę przede wszystkim o jej południowo-wschodniej części, czyli Japonii, Korei Południowej, Chin, Tajwanu.

W serii będą pojawiać się miejsca, osoby, czy zwykłe rzeczy. Dziś na dobry początek moja ulubiona artystka z Korei Południowej - Ga In z zespołu Brown Eyed Girls, który mimo że wpisuje się w tamtejszy nurt kpop-u (Korean Pop) nieco wybija się na tle koreańskiego rynku muzyki popularnej. W mojej opinii ich muzyka jest dojrzalsza, a koncept poważniejszy i bardziej kobiecy od reszty kpop-u. Ale bez gadania ;) To temat rzeka.

Ga In wzbudza zachwyt swoją filigranową figurą, długimi nogami oraz pożądanym w Korei Pd. kształcie twarzy tzw. V-shape, czyli spiczastym podbródku i drobnej, małej twarzy.
Jej znakiem rozpoznawczym jest mocny makijaż oka imitujący 'double eyelid', tzw. podwójną powiekę, której piosenkarka nie posiada (i jak twierdzi w wywiadach nie ma zamiaru decydować się na zabieg). Jak mówi makijaż oka jest dla niej tak niezbędny jak okulary dla Pororo ;)
bez make-up'u
a tu już z makijażem ;)

Dla mnie największą inspiracją są jej włosy. Fryzury jakie nosi są krótkie, ale bardzo kobiece, a czasem mają nawet słodki, dziewczęcy charakter, jednak zawsze są bardzo twarzowe. Ładnemu we wszystkim ładnie ;)
Poszłam raz nawet do fryzjerki z jej zdjęciem, ale mój kształt twarzy, ani struktura włosa nie pasują do takiej fryzury ;(

Razem z dziewczynami z zespołu jest ambasadorką popularnych BB kremów marki Skin79. Ga In przypada najpopularniejszy wariant, czyli Hot Pink.

A poniżej charakteryzacje Ga In z poszczególnych teledysków. Zawsze jej makijaż ma na celu "dorysowanie" załamania w powiecie, jednak w MV są to bardziej kreatywne i artystyczne makijaże. 

 'Abracadabra' wpada w ucho ;)

 'Irreversible' fabuła MV (music video) jak dla mnie ma coś z "Leona Zawodowca", tylko bardziej rozciągnięte w czasie i z erotycznym kontekstem.

 A tu 'Bloom' z jej ostatniego solowego albumu 'Talk about S', który w konserwatywnej Korei wzbudził wiele kontrowersji. 
Miałam ochotę rozjaśnić włosy jak ją widziałam ;P Ga In wygląda pięknie zarówno w blondzie jak i ciemnych włosach.

Zachęcam do oglądnięcia jej MV na Youtubie, solo jak i z zespołem. Osobiście mój ulubiony to kawałek 'Irreversible', zarówno wersja taneczna jak i z fabułą. Także na youtube można znaleźć wiele tutoriali pokazujących jak wykonać makijaż inspirowany GaIn, choć na moim oku nie wygląda on zbyt dobrze ;P 

Mam nadzieję że ten długaśny, niewłosowy i niekosmetyczny post Was zaciekawił, a cała seria okaże się interesująca dla Was ;) 

Pozdrawiam
Lady Snow

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Moja aktualna pielęgnacja włosów + pierwsza aktualizacja

Hej! Dziś troszkę o mojej codziennej pielęgnacji oraz pierwsza aktualizacja włosowa. Na włosowych blogach to jeden z częściej powtarzających się postów, które zawsze czytam z dużą ciekawością, także też chciałabym je wprowadzić w życie u siebie.

Zacznijmy od mojej aktualnie pielęgnacji:

Szampon na co dzień:
- Facelle Sensitive,
- Fitomed, Mydlnica lekarska, szampon do włosów przetłuszczających się,

Szampon oczyszczający:
- Barwa Ziołowa z czarną rzepą,

Odżywki:
- Alterra Granat i Aloes d/s
- The Body Shop - odżywka bananowa d/s
- Joanna, Z Apteczki Babuni - balsam nawilżająco-regenerujący b/s

Maski:
- Alterra Granat i Aloes,
- Kallos Latte - najczęściej,
- BingSpa masło shea i 5 alg,
- Gloria - baza pod półproduktowe maski,
- Beauty Formulas, Avocado Wax

Wcierka:
- własna ;) <klik>

Półprodukty:
- kwas HA 1%
- mleczko pszczele w glicerynie
- d-pantenol
- hydrolizat keratyny
- wyciąg z aloesu zatężony 10-krotnie
- olej kokosowy
- olej z orzechów włoskich (rafinowany z Auchan)

Stylizacja:
- żel Joanna rzepa z odżywką,

Mycie - codziennie, czasami co 2 dni,
Maski - 2x w tygodniu,
Maski z półproduktami - 1x w tygodniu,
Oleje - raz na 3-4 dni (staram się przed każdym myciem, ale cóż... ;P )
Laminowanie - w tym miesiącu raz,
Wcierka - codziennie,

Stan włosów na kwiecień 2013
z fleszem
i bez flesza ;)
 końcówki
 closer ;)

 "kolczyki" inspirowane "Naną" pewnie niektórzy kojarzą to anime ;)
i z bardzo bliska ;D

W marcu trochę się buntowały, nie chciały kręcić niedobre jedne, ale teraz po kilku nocnych olejowaniach jest już lepiej. Na zdjęciach włosy muśnięte jakimś żelem z kolekcji mamy. Robione wczoraj wieczorem także już oklapły i skręt wygłaskany i nie ten ;/
Mam nadzieję, że kwiecień będzie lepszym miesiącem dla włosów i ta przeklęta zimna w końcu odpuści ;)

Całusy <3

sobota, 30 marca 2013

Czesać czy nie czesać? Jak układam włosy.

Ostatnio było dużo recenzji, także dziś o pielęgnacji. Zajmiemy się więc tematem czesania włosów falowanych w porywach kręconych ;)
Jako właścicielka falowanych kudełków zdecydowanie unikam czesania włosów w każdej formie. Jedynie po myciu przeczesuje je palcami czasem z odżywką b/s, a zdarza się że i tego nie robię. Moje włosy są dość gęste, choć nie powyżej przeciętnej, raczej nie potrzeba zbyt wiele do ujarzmienia ich. Aczkolwiek mają okropną wadę - strasznie się kołtunią i zbijają w strąki. Czasem w ciągu dnia znajduje takiego kołtuna -.-" masakra. Choć z drugiej strony jak je rozczeszę to mam na głowie sławne krzywe coś. Kiedyś (przed włosomaniactwem) takie "cuś" gościło bardzo często na mojej głowie. Zazwyczaj wtedy sięgałam po prostownicę.
Tak samo było gdy suszyłam włosy suszarką bez dyfuzora. Zresztą dziś jak się spieszę to też suszę zwyczajnie i wtedy mogę zapomnieć o loczkach, czy jakimkolwiek skręcie.

tak wyglądały kiedyś po wysuszeniu i lekkim rozczesaniu (podręcznikowe "krzywe coś" ble ;/)

Mój skręt jest całkiem przyzwoity, ale niestety baardzo delikatny (fale/loki szybko się zniekształcają i rozprostowują, rzadko kiedy przetrwają noc w dobrym stanie), więc odpada u mnie czesanie na mokro z odżywką d/s, ponieważ po myciu widzę, że to nie jest to. Fale są mierne i niezdefiniowane. Tak samo z przeczesywanie grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami, jedynie szczotka z naturalnego włosia daje ładny efekty, ale tylko wtedy gdy "pomiziam" nią włosy, a nie dokładnie rozczeszę. 

Co więc robię?

Po myciu włosów nakładam odżywkę d/s lub przeczesuje je palcami z odżywką b/s, nadmiar wody odciskam w bawełnianą koszulkę. Na włosy ląduje żel lniany lub jego delikatniejszy (w sensie trwałości) zamiennik Joanna Żel do stylizacji z odżywką. Wtedy robię włosom plopping, czyli zawijam je wg poniższego rysunku i chodzę w średniowiecznym czepcu jakieś 15 minut ;D Zazwyczaj do zawijania służy mi duża koszulka lub pielucha. 


Po ściągnięciu czapeczki bawię się w ugniatanie sztywnych od żelu włosów, lub robię im harmonijkowanie (tj. zbieram na otwartej dłoni kilka kosmyków i dociskam je do skóry głowy) albo to i to ;) Następnie zostawiam włosy do naturalnego wyschnięcia lub suszę je suszarką z dyfuzorem. 
Często w pośpiechu pomijam plopping, wtedy nakładam żel, ugniatam i suszę włosy suszarką z dyfuzorem. 

Po tych zabiegach włosy wyglądają mniej więcej tak. 



Zdjęcia się już pojawiały na blogu. Wybaczcie mi, że nie ma żadnych nowych, jednak aktualnie nie posiadam żadnego dobrego stylizatora (jestem w domu rodzinnym), a nie chce pokazywać włosów na jakieś zwykłej piance czy coś ;D Postaram się w najbliższym czasie zrobić jakąś aktualizację włosową czy cuś ;D

PS. Dziś śniło mi się, że mam włosy do pasa... Dlaczego mózg robi mi takie okrucieństwa ;P

Wesołych Świąt! ;)

piątek, 29 marca 2013

[Rezcenzja] - Mniam mniam ;) - Odżywka Bananowa z The Body Shop



Sławna już w włosomaniaczej blogosferze odżywka z TBS nie mogła umknąć mojej uwadze, gdy udałam się do Galerii Kazimierz na bodyszopowe łowy ;D Oczywiście także słynny grzebyczek wpadł do koszyczka, ale o tym kiedy indziej ;) 
Czy odżywka mi podeszła? A może zostałam uwiedziona przez piękny zapach? O tym poniżej ;)

Jak opisuje ją producent
"Lekka bananowa odżywka do włosów swoje właściwości odżywcze i intensywny zapach zawdzięcza ekwadorskim bananom, które stanowią główny jej składnik. Dzięki odżywce bananowej włosy są miękkie, lśniące i odżywione. Nowa seria Anita`s Favourites ma w swojej ofercie kultowe produkty firmy The Body Shop, stawia również mocno na ekologię. Bananowa odżywka do włosów została po raz pierwszy wypuszczona na rynek w roku 1988."
Użycie
Po myciu nakładam odżywkę na mokre włosy. Ilość zależy od potrzeb (tzn. o poziomu splątania włosów ;) np. czasem używam porcji wielkości orzecha laskowego, a czasem leje hojnie kilka razy więcej.

Wydajność
Dość dobra, mam ją od kilku miesięcy i została mi ponad połowa. Nie używam jej co prawda do każdego mycia, ale przynajmniej dwa razy w tygodniu.


Konsystencja i zapach
Konsystencja typowa dla odżywek, łatwo się rozprowadza, nie jest ani wodnista, ani zbyt kremowa i zbita.
A zapach to już legenda ;D Przepiękny, słodki, bananowy zapach, aż trudno się powstrzymać przed spróbowaniem odżywki (odradzam, niedobra ;P)

Opakowanie
Duża (250ml), poręczna butelka z twardego plastiku. Mam wrażenie że przy końcu trudno będzie wydobyć odżywkę z opakowania.


Skład
Skład: Aqua, Musa Paradisica Fruit, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Hydroxyethylcellulose, Lecithin, Propylene Glycol, Panthenol, Parfum, Benzyl Alcohol, Sodium Hydroxide, Ascorbic Acid, CI 15985, CI 19140.
Na plus. Nie ma potencjalnie obciążających silikonów, za to mamy mus z ekwadorskich bananówlecytynę oraz pantenol :) Na końcu mamy nieładny konserwant Benzyl Alcohol.

Działanie
PLUSY
- nie obciąża,
- pozostawia miękkie włosy,
- lekko wygładza,
- piękny zapach, który utrzymuje się po myciu ;D
- dobra dla moich niskoporowatych włosów,
- przyjazny skład,
- nadaję się do codziennego stosowania,
MINUSY
- nie radzi sobie z bardzo splątanymi włosami ;(
- nie nada się do bardzo zniszczonych włosów,
- nie ułatwia rozczesywania (chociaż dla mnie to i tak nie jest problem, gdyż rzadko rozczesuję włosy, jestem falowaną istotą, także po rozczesaniu zastaję krzywe coś ;/)

Cena i dostępność
Stacjonarnie do zdobycia w sklepach The Body Shop, za około 19 zł. Swoją upolowałam w Galerii Kazimierz w Krakowie. W internecie można szukać na Allegro itp.


Podsumowanie
Ta odżywka przyszła z odsieczą, gdy miałam chwilowe załamanie, bo wszystko obciążało moje włosy i generalnie był przyklap, że hoho ;P Bardzo lekka, świetna dla niskoporowatych, skłonnych do obciążenia włosów, no i do tego ten zapach ;D Nic tylko wąchać ;) Myślę, że jeśli nie znajdę nic równie lekkiego to ponownie kupię bananka ;D

5-/6

niedziela, 24 marca 2013

[Recenzja] Innisfree - Jeju Volcanic Pore Clay Mask - moja ukochana maseczka!


Hej ;) Dawno nie było recenzji azjatyckich, także czas nadrobić zaległości ^^ Dziś przedstawiam Wam moją ukochaną maseczkę z glinki wulkanicznej z koreańskiej wyspy Jeju - Innisfree Jeju Volcanic Pore Clay Mask blah blah, czyli kolejna długaśna nazwa ;)

Jak opisuje go producent
Maska ma szereg zastosowań: ograniczenie wydzielania sebum, oczyszczenie porów, nawilżenie skóry, pozbycie się zaskórników, odżywienie cery oraz pozbycie się niedoskonałości. Zawiera pył wulkaniczny, krzemionkę oraz masę dobroczynnych ekstraktów<klik>


Firma hołduje zasadzie ekologii, także ich opakowania są wyprodukowane z materiałów, które nadają się w 100% do recyklingu. Także ich kosmetyki zawierają formułę 6-free (czy jak podaje na stronie 7-free), w której generalnie chodzi o produkcję składników bez składników uznawanych za szkodzące nam i środowisku (parabeny, sztuczne aromaty oraz barwniki, składników pochodzenia zwierzęcego, oleju mineralnego).
Użycie
Zazwyczaj po kąpieli nakładałam maskę na oczyszczoną skórę na 30-40 minut, choć producent podaje krótszy czas ;) Później zmywam ją ciepłą wodą.

Wydajność
Bardzo dobra, niewielka ilość maski pozwala na dokładne pokrycie całej twarzy. Mój słoiczek jest ze mną już bardzo długo ;)

Konsystencja i zapach
Konsystencja bardzo gęsta i zbita, jednak łatwo rozprowadza się na twarzy. Zapach jest dziwny, mi zalatuje spirolem albo jakimś alko... Sama nie wiem, jednak nie czuć go na twarzy xP


Opakowanie
Słodziaśny słoiczek zapakowany w ekologiczny kartonik. Maskę łatwo się wydobywa. Żadnych zarzutów ;)



Skład
Szału nie ma, początek jak w przeciętnej masce (glikol butelynowy, ditlenek tytanu, gliceryna, trójglicerydy i jakieś dziwadło - trehaloza, o której nie znalazłam zbyt wiele info, ciotka wiki coś tam wie, ale reszta milczy ;) Oprócz tego krzemionka, obiecany pył wulkaniczny później sporo ekstraktów oraz glinka porcelanowa. I na końcu jak zwykle konserwanty.

Działanie
PLUSY
- największy plus maski to widoczne zmniejszenie ilości zaskórników po jednym zastosowaniu. Po regularnym stosowaniu (2 razy na tydzień) zauważyłam znaczną poprawę i mniej tego cholerstwa na nosie ;) ale wiecie jak jest z tą regularnością ;D
- pory są oczyszczone i domknięte,
- cera jest wygładzona i uspokojona,
- buźka jest odżywiona i matowa, makijaż pięknie leży na twarzy,
- koloryt jest wyrównany,
- zdecydowanie ma efekt wow, najbardziej widoczny jest po kąpieli, gdy pory są otwarte, a cera dobrze przygotowana na oczyszczanie, można podrasować efekt robiąc przed maską peeling (np. Ginvera Marvel Gel),
zmniejszenie przetłuszczania w strefie T,
- po regularnym stosowaniu naprawdę widać sporą poprawę w kondycji cery ;)

MINUSY
- nie mam
Cena i dostępność
Jak to zwykle w koreańskich sprawach bywa, swoją maskę kupuję na eBay'u za około 40 zł.
Podsumowanie
Widzę, że moja recenzja jest szalenie pozytywna, ale ta maseczka nigdy mnie nie zawiodła. Oczywiście czasem efekty były lepsze, czasem odrobinę gorsze, ale w razie "W", gdy moja cera jest szara, zmęczona i nic jej nie pomaga to sięgam po tą maskę ;) Polecam ją z czystym sercem :)

6+/6 ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...