wtorek, 2 lipca 2013

Nowy kolor na lato? Niebieski? Why not ;)

Na początek trochę inspirujących zdjęć ;) Jako że w nagłówku jest Azja, także poniżej kpopwi idole w niebieskich włosach ^^

dziewczyna z Hello Venus ;) 

Jieun z Secret

T.O.P z Big Bang <3 ^.^

trochę więcej T.O.P a ;D

buziak od Keya z SHINee ^^

Planuję przefarbować włosy na niebiesko ;) Nie całe oczywiście ^^ 

Ponieważ to nie jest moje pierwsze podejście do kolorowych włosów, mam już pomysł i wszystko ;) Generalnie przerabiałam w życiu kilka kolorów. Na całe włosy kładłam fiolet (zarówno szamponetka, farba 24 mycia, jak i trwała farba) jednak nic nie dawało wymarzonego efektu. 

Także gdy znów się decydowałam na farbowanie to umówiłam się z fryzjerką, rozjaśniłam spodnią część włosów do żółtego blondu (wstrętny;) i położyłam toner La Riche, najpierw fiolet (wszedł cudny, liliowy ;) później zielony (również cudny) oraz niebieski (mniam ;) Poniżej zdjęcie z zielonym, już po kilku myciach. Hardocorowo podcięłam grzywkę na takie dwa "poziomy" żeby lepiej było widać kolor, ale jak odrastała to była masakra xD Nie polecam. Włosy mocno wycieniowane (brr) mizerne, dbałam o nie bardzo niewiele... jak widać zresztą. 
Tonery nie podeszły mi jednak ze względu na ekspresowe zmywanie, po 2 tygodniach nie było śladu po kolorze ;/ 

Jedno z niewielu zdjęć jakie znalazłam, no i nieogar musi być ;D 

A tu przypadkiem odkryta jakaś magiczna funkcja w XiuXiu, która zmieniła mi kolor z zielonych na niebieskie xD W sumie bardzo podobne do tych co kiedyś miałam, tylko wydaje mi się, że były nieco ciemniejsze ;)

Jeśli chodzi o pozbycie się rozjaśnianych części to po prostu zafarbowałam całe włosy farbą Delia WWW.delia.pl (nie komentuje nazwy ;), oczywiście jako niedoświadczona "farbiarka", wzięłam kolor czarny, myśląc że wyjdzie ciemny brąz (bo na rozjaśnianym, przecież!;) ale wyszedł super czarny, który na szczęście po kilku zmyciach wyglądał bardzo podobnie jak mój naturalny, także nie miałam większych problemów z odrostami ;) No i finito ^^ 

Co tym razem?
Aktualnie do kolejnego podejścia mój wybór padł na farbę/krem Allwaves, trudno dostępną, ale tanią i zbierającą pozytywne opinie ;) Kolor to F555, ponieważ nie ma zieleni która by mnie satysfakcjonowała ;/



Swoje opakowanie kupiłam na Allegro za 16,50 razem z wysyłką, także cena bardzo, bardzo pozytywna ;) Teraz czekam aż do mnie przyleci, umawiam się z fryzjerką i na pewno podzielę się z Wami relacją ;) Na 100% nie będę ich obcinać/podcinać/cieniować, czy popełniać innych włosowych przestępstw ^^ Jedyne nad czym rozmyślam to zrobienie grzywki ;) 

Lubicie farbować włosy na niekonwencjonalne kolory? Macie swoje ulubione farby? ;)

piątek, 21 czerwca 2013

Puszenie się włosów - moje sposoby jak ratować włosy i zapobiegać katastrofie ;)


Hej! Dziś trochę babalania w związku z ostatnią zmienną pogodą, która była utrapieniem dla moich włosów. Niby wszystko ok, przed wyjściem ułożone, błyszczące i cacy, a po chwili na dworze miotła ;/ I to nie taka na całych włosach, tylko aureolka spuszonych włosów.

Kocham po prostu te upały, wilgotność powietrza i wszystkiego czego się dotknie ;/ Brrr nic tylko siedzieć w domu ;)

Tak gwoli ścisłości, przypominam że mam niskoporowate włosy. Generalnie nie puszą się w całości, tylko z wierzchu powstaje nieestetyczna aureola, a pod spodem są gładkie i nawilżone. Poniżej opisane sposoby, działają na taki rodzaj puszenia ^^"

Jak sobie z tym radzę? 

1. Silikonowe serum - dla mnie najlepszy i najszybszy sposób na pozbycie się wstręciuchów odstających od reszty ;) I tak myję włosy dość często (codziennie lub co drugi dzień) także mogę sobie pozwolić na nakładanie 2-3 kropel serum. U mnie jest to akurat jedwab (bez jedwabiu ;) z Green Pharmacy, możecie go dorwać w Rossamnie za około 9zł ;) Polecam, oprócz lekkich silikonów ma także olejki i nie zawiera alkoholu ;) KWC
Przeczesuję włosy palcami upaćkanymi owym serum ;) Mogę wyjść do ludzi.

2. Wygładzanie wodą ^^" - uwaga ten sposób to prawie herezja, ale też tak można - w łazience na uczelni, czy gdziekolwiek mam dostęp do wody, nakładam kilka kropel na palce i wygładzam włosy ;) Z tym że to jest bardzo tymczasowe, później może być tylko gorzej xD

3. Żel aloesowy lub inny stylizator - tak jak serum, z tym że tu mogę sobie pozwolić na odrobinę większą ilość, standardowo jest to żel Nature Republic (recenzja) lub Flos Lek (KWC), ewentualnie spryskanie eliksirem z GP (KWC), choć tu w sumie trzeba uważać, mi tam trudno przesuszyć włosy, ale mimo wszystko ograniczam się do 3-4 psiknięć.

4. Upinanie włosów - wyjście ostateczne ;)


A jak można zapobiegać?

1. Nie trzemy włosów ręcznikiem - świetny sposób na puszenie włosów, nie polecam ;) koszulka lub poszewka sprawują się o wiele lepiej.

2. Nie używamy humektantów  - czyli unikamy nawilżaczy typu gliceryna, pantenol, mleczko pszczele

3. Mi pomaga elastyna dodana do maski ;) - <post o elastynie z ZSK>

4. Stosowanie masek/odżywek z silikonami, chyba że ktoś nienawidzi i mu włosy raz dwa oklapują ( mi trochę tak ;/ ) ale mimo wszystko skuszę się czasem ;)

5. Nie suszymy lekko wyschniętych włosów suszarką (u mnie to powoduje puch stulecia i jak już tak robię to ratuje się żelem aloesowym, choć nie zawsze pomaga)

Plus rady dziewczyn z komentarzy! 

6. Mocno emolientowe maski/odżywki (dzięki Ruda Rudość <3 ) - żeby dobrze nawilżyć bez pomocy humektantów ;)

7. Odżywka b/s (dzięki Little Dragon <3) - no tak jak mogłam zapomnieć ^^ Odżywka d/s może świetnie wygładzić włosy, bez obciążenia, ja akurat używam jajecznej z Apteczki babuni z Joanny ;)

8. Kropla olejku (dzięki Kolorantka i Little Dragon <3 ) - na moich krótkich niskoporowatych włosach ta metoda nie sprawdza się za bardzo, ale warto spróbować!

9. Krem do rąk (dzięki Yoona <3 ) - o przyjaznym składzie tj. bez alkoholu, myślę że lekkie silikony mogą być obecne ;) Dobre wyjście w sytuacji gdy nie mamy pod ręką serum silikonowego. Pamiętajcie tylko o rozsądnej ilości ^^

Na koniec świetna czapka, która ostatnio bardzo często by się przydała :D Tyle gdzie w taki upał w czapce xD Hipsterem nie jestem także hobo stajl odpada :)


Macie swoje sprawdzone sposoby na okiełzanie puchu? Dajcie znać w komentarzach ;)

sobota, 1 czerwca 2013

Azjatyckie Inspiracje: Cute/Kawaii Things (◕‿◕✿)

Dziś trochę o słodziutkich gadżetach, którymi wiele z nas umila sobie życie ;) Ja zaczęłam kolekcjonować różne gadżety, dodatki i akcesoria odkąd moje zainteresowanie Azją zaczęło przybierać niepokojącą formę ;)
Zapewne wiele z was bywa na konwentach, a tam przecież nie brakuje stoisk, które samym wyglądem mówią "kup mnie" :) Poniżej akurat zdjęcia z ostatniego Magnificonu XI, na wcześniejszych konwentach nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby robić zdjęcia stoiskom ;D



szczerze mówiąc to nie przepadam za takimi (futrzanymi) gadżetami xD 
 słodycze!  ლ(╹◡╹ლ) krótkotrwały gadżet (w moim przypadku ;)
 mini Tardisy i Dalek(‐^▽^‐)
 minecraftowe goodsy ;)
tu moja mała zdobycz ;) Dogsy(-^〇^-)może nie gadżet, ale trzeba się pochwalić ;D
 wybaczcie jakość, ale fotograf ze mnie żaden ;P

Nie będę dzisiaj rozpisywać się o samym fenomenie "kawaii", czyli zjawisku, które możemy dostrzec w Japonii oraz w nieco mniejszym stopniu w innych krajach azjatyckich. Ma ono zarówno pozytywne jak i negatywne cechy i wzbudza różne uczucia u poszczególnych odbiorców. 
Ja preferuję słodziaśne rzeczy w niewielkim stopniu, nie różowo do zrzygania -.-" 

Dziś będzie bardziej ogólnie i luźnie :) 
Na dzień dobry moje klucze ^^" W lipsmackery i inne pierdoły zazwyczaj zaopatrzam się w Claire's lub na eBayu ^^
 

Zdjęcia jeszcze niezbyt wprawnie "obrobione" w genialnym chińskim programie Xiu Xiu Meitu, który odkryłam za sprawą Kawaii Maniac <klik>, mimo że w całości po chińsku, program jest tak przejrzysty, że nie sposób nie obczaić co do czego służy ^^

Poniżej przedstawiam mojego zmolestowanego ajfona ;) Niezbyt ozdobiony, ponieważ w najbliższym czasie planuję się z nim rozstać, chyba zdradzę go z Samsungiem xD 

Z racji tego, że jestem w domu rodzinnym nie mogę Wam pokazać mojej mega stjuningowanej torby oraz pudełek na kosmetyki buuu 。・゚・゚ʕ゚>ᴥ<ʔ・゚・。 

Dodatkowo, odkąd dodałam w iPhonie klawiaturę japońską mogę męczyć znajomych przeróżnymi emotikonami w smsach :D 
KLIK tu macie przeogromną ilość ;D

Na koniec wygrzebane z tumblr'a i googli obrazki, które przemawiają do mnie jako kawaii ;) 





 łóżko z Totoro <3

 Mameshiba ;) Polecam słodziaśne filmiki na youtubie ;)
 Bento box z Rilakkumą *^.^*
Hello Kitty, czyli praktycznie synonim słowa kawaii ;)


Ostatnio w Polsce mamy coraz więcej sklepów z tego typu pierdołami, także jest w czym wybierać ;) 

Też lubicie kolekcjonować takie gadżety? 

Pozdrawia(*^▽^)/ 

piątek, 24 maja 2013

[Recenzja] Ginvera - Green Tea Whitening Marvel Gel


Dawno nie było azjatyckiej recenzji, także dziś nadrabiam braki ;)
Ginvera Green Tea Whitening Marvel Gel, czyli sławny peeling enzymatyczny, który ma pozbawić naszą buzię niedoskonałości i zaskórników, a dodać jej blasku, wygładzić, rozświetlić oraz rozjaśnić ;) Czy działa? Na to pytanie odpowiadam poniżej.

Jak opisuje go producent
A opisuje go w 10 punktach ;)

Ok, także w skrócie: likwiduje (ściera) głębokie warstwy martwego naskórka, bezboleśnie pozbywa się zaskórników, zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, blizny, piegi, usuwa 'oil seeds' podskórne gule (nie jestem pewna, czy dobrze to rozumiem, w razie czego proszę o uwagi ;), reguluję wydzielanie sebum, zapobiega powstawaniu niespodzianek, rozjaśnia zmęczoną cerę, zmienia szarą, szorstką skórę w miękką i gładką, wybiela skórę i daje efekt "nowej skóry", zwiększa przyswajalność produktów pielęgnujących cerę. Uff, sporo tego jest ^^

Użycie
Porcję wielkości orzecha laskowego nakładamy koniecznie na suchą twarz, suchymi rękami i masujemy ok 1-2 minut. Ginvera wtedy "zroluję" się i to ponoć jest nasz martwy naskórek. W sieci jest sporo zdjęć jak ten proces wygląda. Można używać codziennie. 
Wydajność
Dość dobra, mi tubka wystarczyła na miesiąc codziennego używania. Drugą mam do dzisiaj, ale używam jej dość nieregularnie.
Konsystencja i zapach
Konsystencja gęsta, ale w trakcie nakładani robi się wodnista. Taka żelowa. Zapach bardzo lekki, świeży i przyjemny.
Opakowanie
Miękka tubka, bardzo ładnie się prezentuje. Napisy nie ścierają się. Pod koniec miałam problemy z wydobyciem produktu, także rozcięłam opakowanie ;) Teraz zrobię tak samo ^^


Skład
Jak widać same wisienki ;) No może nie licząc silikonów (lotny i przyjazny), a do tego dłuugaśna lista ekstraktów i wszelakiej maści składników odżywczych ;)


Działanie
PLUSY
- bardzo dobrze oczyszcza
- delikatny
- pięknie pachnie
- pozostawia cerę niesamowicie miękką, wypróbowałam bardzo dużo różnych peelingów (enzymatycznych, mechanicznych) i żaden nie pozostawiał skóry tak miękkiej, dosłownie jak pupcia niemowlaka ;)
- zwęża pory
- po dłuższym używaniu rzeczywiście zimniejsza liczbę zaskórników, ale nie usuwa ich całkowicie (choć może przy stosowaniu dłuższym niż miesiąc, regularnym ofkors)
- rozjaśnia cerę (o tak zdecydowanie, również dostrzegalne po dłuższym używaniu)
zapobiega powstawaniu niespodzianek (zauważyłam to, gdy czekałam na drugie opakowanie i zaprzestałam na chwilę używać ginvery)
- nie wypowiem się o rozjaśnianiu piegów, czy blizn ponieważ ich nie posiadam, w kwestii przebarwień zauważyłam, że rozjaśnił trochę takie małe plamki po opalaniu,
- cera jest bardziej promienna po użyciu,
- rzeczywiście daje efekt "nowej skóry",
- zwiększa możliwości masek, czy kremów, zauważyłam to między innymi używając maseczki z glinki wulkanicznej Innisfree, której działanie było wzmocnione po użyciu tego żelu,

MINUSY
- zdecydowanie cena ;/ za jedyne 60ml żelu trzeba zapłacić ok. 55 zł wersja 30 ml kosztuje ok 30 zł
- opakowanie, pod koniec są trudności z wydobyciem produktu
- dostępność


Cena i dostępność
Cena tak jak wspomniałam wyżej. Dostępność eBay, serwisy z azjatyckimi kosmetykami.

Podsumowanie
Drugie opakowanie tego żelu na pewno nie będzie moim ostatnim ;) Przy jakimś przypływie gotówki na pewno ponownie się zaopatrzę w ten żel, mimo że na rynku jest wiele produktów, które oferują to samo (np. czarne mydło, którego aktualnie używam na co dzień) to ten żel daje takie efekty, którego żaden mi znany produkt nie posiada
Mam ochotę jeszcze wypróbować japońskiego żelu Cure Natural Aqua Gel, który niestety kosztuje 140zł, ale dostajemy 250ml produktu, ale to jeszcze daleka przyszłość ;)

5/6

Co myślicie o tym żelu? Miałyście z nim styczność? ;)

wtorek, 14 maja 2013

Przyspieszanie porostu po raz drugi, czyli ponad 3cm z czosnkowo-cebulową wcierką by Eve + majowa aktualizacja

Hej wszystkim! Dziś małe podsumowanie akcji z wcierką przyspieszającą porost włosów opartą przede wszystkim na cebuli i czosnku oraz dodatkowo nieco spóźniona aktualizacja majowa (wybaczcie, ale majówka, juwenalia... ;)

Dokładny opis jak przyrządzam wcierkę oraz przepis znajdziecie TU. A po oryginalny przepis odsyłam TU.

Wcierkę nakładałam przed myciem na kilka godzin lub całą noc. Zapach nie utrzymywał się długo, jednak gdy włosy były wilgotne dało się poczuć lekki "aromat" ;)
Zaczęłam używać jej 18 marca, jednak gdy pojechałam na święta, zapomniałam jej wziąć ze sobą, a wolne ułożyło mi się tak, że miałam prawie 2 tygodnie luzu ;) Więc przed świętami nie użyłam jej więcej niż 3 razy.
Dlatego też efekty liczę od ponownego rozpoczęcia kuracji, czyli 8 kwietnia, gdzie dokonałam pomiaru pasemka kontrolnego oraz zaczęłam regularnie używać wcierki codziennie lub co drugi dzień. Około 8 maja zakończyłam kurację (butelka spokojnie wystarczyła na ponad miesiąc ;) i dokonałam pomiaru.
Z 21 cm zrobiło się 24 z kawałkiem. Na początku myślałam, że coś źle zmierzyłam, jednak za każdym razem wychodziło tak samo ;) Oczywiście moja radość była przeogromna ^_^

Ponad 3 cm przyrostu na moich wolno rosnących włosach to prawdziwy sukces ;D Nawet kozieradka tyle nie dała ;)
Moja siostra i znajomi stwierdzili, że dość sporo urosły mi włosy ;) Bardzo przyjemnie się tego słuchało ^_^
porównanie kwiecień-maj, może wydawać się trochę więcej niż 3cm, jednak zdjęcia robione pod innym kątem oraz jest różnica w zbliżeniach ;)
nowe babyhair ;D 

Jestem bardzo zadowolona z wcierki i na pewno kiedyś do niej wrócę ;) Jeśli zależy wam na dużym przyroście polecam z czystym sumieniem ^^

Aktualizacja majowa 

Włosy w kwietniu były ok, jakoś nie starałam się ich kręcić za wszelką cenę, żel lniany zamieniłam na aloesowy z Nature Republic, więc skręt był delikatniejszy. 
Trochę się puszyły, zresztą widać to na zdjęciach. Jeśli chodzi o produkty to nic się nie zmieniło od aktualizacji kwietniowej. Dodałam tylko elastynę z ZSK do ratowania włosów przed puchem oraz silikonowe serum Green Pharmacy na końcówki. 

Mycie - codziennie, czasami co 2 dni,
Maski - 2x w tygodniu,
Maski z półproduktami - 1x w tygodniu,
Oleje - raz na tydzień (nieładnie)
Laminowanie - zero
Wcierka - codziennie ( teraz zaczynam serum babuszki agafi przyspieszające porost włosów, na którym zrobiłam powyższą wcierkę)


łagodny skręt na żelu aloesowym i trochę odstających kosmyków -.-"

A teraz zdjęcia z serii gimnastyka przed lustrem, czyli jak cholernie trudno zrobić porządne zdjęcie włosów samemu ;P
 z fleszem
 bez flesza
kolor na prawie każdym przekłamany, najbliżej mu do przedostatniego :)

Na dziś to tyle ;) Macie swoje ulubione produkty przyspieszające porost? Jestem bardzo ciekawa, co sprawdziło się u Was najlepiej ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...